67 x FSO

67 Rocznica Rozpoczęcia Produkcji w FSO to znakomita okazja do zorganizowania zlotu dla jednych, dla drugich to wspaniała okazja do szyderstw. Jak to właściwie jest z tym FSO i dlaczego powstające tam muzeum to taki dobry pomysł?

Fabryka

Jeśli chodzi o malkontentów, to muszę zgodzić się z tym, że psychofani FSO to bardzo męczące zjawisko. Wmawianie sobie i światu, że Polonez był kiedykolwiek konkurencyjnym i nowoczesnym produktem z branży motoryzacyjnej jest delikatnie rzecz biorąc nieporozumieniem. Dokładnie tak samo jak całkowite skreślanie wytworów Warszawskiej fabryki.

FSO to kawał historii polskiej motoryzacji. Niezaprzeczalnie Warszawy, Duże Fiaty i Polonezy odegrały ogromną rolę w tym jak postrzegana jest u nas motoryzacja. Dotyczy to zresztą także FSM. A to jakiej jakości były te samochody w porównaniu z zachodnimi odpowiednikami jest doskonałym świadectwem życia codziennego w PRLu.

Po młynkach do mielenia mięsa, stołkach czy kaloszach nie widać tak przepaści między wschodem a zachodem jak na przykładzie samochodów. A w dzisiejszych czasach warto pamiętać o tym jak żyli nasi rodzice, albo i Wy sami w młodości.

Zlot

Nie wydaje mi się, żeby znaczący odsetek obecnych właścicieli samochodów z FSO kierował się takimi historyczno-ekonomicznymi pobudkami. Nostalgia jest główną siłą napędową rynku na te pojazdy. Ja sam przez historie opowiadane przez Ojca, czuję ogromny szacunek dla Warszawy M20.

Nie dlatego, że wmówił mi, że to wspaniała maszyna. W tym kontekście usłyszałem, że na tamte czasy to był dobry wóz. Dobry bo lepszy od Syreny…

Mój szacunek do M20 i późniejszych modeli bierze się z nostalgii. Fajnie by było mieć „mysią” Garbuskę tak jak kilkadziesiąt lat temu miał mój Ojciec. Fajnie by było pojeździć takim wozem, na jakim robił prawo jazdy. I wreszcie, dobrze by było trzymać na weekendowe przejażdżki maszynę wyprodukowaną w mieście w którym się urodziłem.

Podobnie z Fiatem 125p. Był taki wóz w rodzinie. Pamiętam Wujka który wykręcił zimą najwolniejszego altonena w historii. Pamiętam ten śmieszny wskaźnik prędkości i specyficzny gwizd wydechu. I szczerze mówiąc nie ma w ogóle znaczenia jak te samochody jeżdżą. Zresztą dla mnie im bardziej archaicznie tym lepiej. Dla mnie ważne są wrażenia z jazdy jak najdalsze od współczesnych samochodów. A czy dany wóz był nowoczesny, czy przestarzały w dniu produkcji? To nie ma znaczenia.

Niestety przez psychofanów FSO nie mogę sobie pozwolić na wóz wyprodukowany w Warszawie. Mam inne priorytety i nie do końca zgadzam się z cenami Dużych Fiatów.

Z drugiej strony chodząc po zlocie pod bramą fabryki czułem nić zazdrości do właścicieli „Kantów” i Warszaw. To takie samochody, które nie działają na wyobraźnię kiedy tak sobie siedzę w domu i przeglądam OLX. Ale kiedy już spotkam je na żywo, to czuję nagłą chęć nabycia takiej maszyny.

Muzem

Postrzeganie terenów należących niegdyś do FSO jak ziemię świętą to oczywiście przesada. Z drugiej strony, nie ma chyba lepszego miejsca na zorganizowanie porządnego Muzeum Techniki. W choćby dwóch halach można zbudować piękne wystawy związane nie tylko z motoryzacją. Do tego tor testowy idealnie nadający się jako miejsce organizacji zlotów, pokazów i wszelkiej maści pikników.

To by było wspaniałe miejsce na kulturalnej mapie Warszawy. Niestety tor został już zdewastowany. Ale nie wszystko stracone, bo z inicjatywy prywatnej powstanie tam muzeum. Skarb Narodu, który chyba obecnie jest stowarzyszeniem, przygotowuje właśnie jedną z hal do pełnienia funkcji muzealnej.

I bardzo dobrze, że tak właśnie będzie. Trzymam kciuki i życzę powodzenia w tym przedsięwzięciu. Mam nadzieję, że uda się tam pokazać ludziom prawdę o motoryzacji z PRLu w konfrontacji z motoryzacją zachodnią. Że uda się obalić wiele mitów i czegoś nas nauczyć. Bo ja sam gubię się w tych wszystkich modyfikacjach, zmianach, luxach, wersjach importowych i wzmocnionych. Warto to w końcu ogarnąć!

FSO to nie jest najlepszy obiekt kultu, ale wyszydzanie i opluwanie też nie jest na miejscu. Oczywiście to tylko jakaś komunistyczna fabryka. Ale to co z niej wyjeżdżało kształtowało Polski krajobraz motoryzacyjny i tę siłę oddziaływania czuć do dziś.

I właśnie dlatego te samochody cieszą się dalej popularnością. Z sentymentu. I nie ma znaczenia czy były w latach swojej świetności przestarzałe czy nie. To dzisiaj po prostu pełne nostalgii archaiczne maszyny. Tak samo archaiczne dla współczesnego kierowcy jak najnowocześniejsze wozy sprzed 30 czy 40 lat.

Tutaj znajdziecie film o tworzonym właśnie Muzeum w jednej z hal fabrycznych FSO

MSK